PODROZUJ_LZEJSZYM

Dlaczego życie nie jest podróżą?

2021-07-27
Dlaczego życie nie jest podróżą?
Alan Watts

Istnienie, fizyczny wszechświat jest w swojej esencji zabawą, grą. Nie ma w nim żadnej konieczności. Nigdzie nie zmierza. Nie ma żadnego celu, do którego powinien dotrzeć.

Najlepiej to zrozumieć poprzez analogię z muzyką. Ponieważ muzyka, jako forma sztuki jest w swojej esencji zabawą, grą. Mówimy, że gramy na fortepianie, a nie pracujemy na fortepianie.

Dlaczego? Muzyka różni się na przykład od podróży. Gdy podróżujesz, starasz się dotrzeć gdzieś. Jednakże w muzyce, koniec utworu nie jest jego celem. Gdyby tak było najlepszymi dyrygentami byliby ci, którzy graliby najszybciej. Byliby również kompozytorzy, którzy komponowaliby jedynie zakończenia. Ludzie chodziliby na koncerty tylko po to, by usłyszeć jedno brzdęknięcie, ponieważ to byłby koniec.

To samo z tańcem. Nie celujesz w konkretnie miejsce w pokoju, w które powinieneś dotrzeć. Celem tańca jest tańczenie.

Jednak nie dostrzegamy tego w tym, co wnosi nasza edukacja w codzienne życie. Mamy system szkolnictwa, który daje kompletnie inne wrażenie. Wszędzie są stopnie i to, co robimy, to stawiamy dziecko w korytarzu tego systemu stopni z zachętą „chodź kici, kici”. I idziesz do przedszkola, a to jest wspaniałe, bo jak je skończysz, przejdziesz do pierwszej klasy. Następnie pierwsza klasa prowadzi do drugiej klasy i tak dalej. Następnie przechodzisz ze szkoły podstawowej do gimnazjum, zwiększają się obroty, coś nadchodzi, idziesz do liceum, później na studia.

Gdy już przejdziesz przez studia wychodzisz na spotkanie świata. Później dostajesz się do jakiejś pracy, gdzie sprzedajesz ubezpieczenia. Otrzymujesz cele do realizacji i zrealizujesz je. I zawsze „ta rzecz” nadchodzi. Nadchodzi, nadchodzi, ta wielka „rzecz”. Sukces, na który pracujesz.

Wtedy budzisz się pewnego dnia mając około czterdziestu lat i mówisz: Boże, dotarłem! Jestem tam! I nie czujesz się jakoś inaczej w porównaniu z tym, jak zawsze się czułeś. Spójrzcie na ludzi, którzy żyją, by przejść na emeryturę. By wydać te oszczędności. A później, gdy mają 65 lat, nie mają już żadnej energii. Są pozbawieni mocy i dostają się do jakiejś kiepskiej społeczności dla starych osób.

Po prostu oszukiwaliśmy się przez całą tą drogę. Myśleliśmy o życiu poprzez analogię z podróżą, z pielgrzymką, która ma poważny cel na końcu. I chodziło o to, by dotrzeć do tego końca. Sukces lub cokolwiek innego albo może raj po śmierci. Ale przez całą drogę mijaliśmy się z celem. To był utwór muzyczny i mieliśmy śpiewać lub tańczyć, gdy grała muzyka.