Widok z kokpitu

2020-08-18
Widok z kokpitu

Jest w głowie przełącznik, który pozwala funkcjonować w dwóch trybach: iluzji i rzeczywistości.

Tryb, w którym działa większość nas, dorosłych to tryb iluzji. Korzystając z analogii gier komputerowych, to jest tak, jakby patrzeć z góry na jadący samochodzik. Jesteśmy małym samochodzikiem, świat jest wielki, a wokół jest mnóstwo zagrożeń.

Cechą charakterystyczną tego trybu działania jest posiadanie głowy. Każdy szanujący się dorosły człowiek nie ma wątpliwości, że posiada głowę. Co więcej, on to ciągle czuje. W tym trybie nadrzędne jest to, co inni mówią, a nie to, co widać. Jeśli bezpośrednie doświadczenie, czyli rzeczywistość zaprzecza poglądom i przekonaniom, to zostaje zbagatelizowane, wyparte. Dlatego jest to tryb iluzji, halucynacji, a działanie w nim powoduje nasze problemy. Nietrudno o stany lękowe czy depresję, gdy się jest małą halucynującą łupinką prowadzącą interakcje z innymi, niezliczonymi łupinkami i obiekcikami wszelkiego rodzaju. Co gorsze, w tym trybie jesteśmy w ciągłym ruchu, co powoduje zmęczenie. W trybie iluzji żyje większość szanowanych osób. Ba, posiadanie statusu szacowanej osoby wymaga funkcjonowania w ten sposób.

Drugi tryb działania to tryb pierwszej osoby lub tryb widoku z kokpitu w grach komputerowych – tryb rzeczywistości. W tym trybie nadrzędne jest to, co widzimy, słyszymy, czujemy. Jeśli pojawia się sprzeczność pomiędzy poglądami i przekonaniami a bezpośrednim doświadczeniem - rzeczywistością, to wygrywa rzeczywistość. Pierwszą i szokującą oznaką uruchomienia tego trybu jest utrata głowy. No bo jeśli nie korzystamy z pamięci i nabytych przekonań o posiadaniu głowy, to w bezpośrednim doświadczeniu jej po prostu nie ma. Jest jakaś dziwna pusta przestrzeń, którą zapełnia stale zmieniający się świat, z boków są przyprawione ręce, widać kawałek tułowia, czasem nogi. Może to jest ta mityczna buddyjska pustka?! Ale głowy zdecydowanie nie ma. W trybie rzeczywistości jesteśmy tym, co patrzy przez nasze oczy, tym co słyszy przez nasze uszy. Jesteśmy nieruchomi, a świat zmienia się w nas jak w kalejdoskopie czy raczej magicznej kuli. Ta nieporuszoność powoduje, że mamy więcej energii, bo nie tracimy jej na ruch. Co ciekawe, osoby twierdzące, że nie posiadają głowy będą uznane w naszym świecie za wariatów. Sorry, taki mamy klimat.

Zrób eksperyment. Zamknij oczy i bazując jedynie na bezpośrednim doświadczeniu, a nie na pamięci i poglądach powiedz, ile masz palców u nóg? Gdy pisałem ten tekst i sprawdzałem, nie miałem ani jednego. W ogóle poza palcami rąk, które stukały w klawiaturę, nie miałem żadnego ciała. Uff – lekko 🙂.

Nieposiadanie głowy odkrył i świetnie opisał Douglas Harding. Polecam filmiki Richarda Langa w sekcji Materiały strony ClearMind.pl oraz książki Hardinga: dostępną po polsku "O nieposiadaniu głowy” oraz jego główne dzieło zawierające jeszcze więcej szokujących i oczywistych nieoczywistych odkryć „The Hierarchy of Heaven and Earth”. https://clearmind.pl/materialy/

Po co o tym piszę? Bo żyjąc bez głowy podróżuje się lżejszym – jest łatwiej, radośniej i co ciekawe również korzystniej dla otoczenia. Żyjąc bez głowy żyjemy w stanie przepływu (flow) czy jak to nazywają Chińczycy wu wei. To, czy posiadamy głowę, czy nie jest dobrym wskaźnikiem, czy bujamy w obłokach (fantazje), czy stąpamy po ziemi (rzeczywistość).

A ty? Masz głowę?

© Igor Bokun, sierpień 2020 ClearMind.pl