Postojowe dla kierownika projektu

2020-07-29
Postojowe dla kierownika projektu

Substancje psychoaktywne, które mocno zmieniają świadomość są jak każde inne narzędzie - mogą być bardzo pomocne, ale też bardzo destrukcyjne. Dlatego podobnie jak z siekierą, należy postępować z nimi ostrożnie.

Gdybym miał podać jeden powód, dla którego warto z pewnych tego typu substancji skorzystać - oczywiście w legalny sposób i pod odpowiednią opieką - to byłoby to zapewnienie sobie postojowego dla kierownika projektu w naszej głowie.

Ten gość jest niezniszczalny, wiecznie gada, wiecznie doradza, przypisuje sobie wszystkie sukcesy i zrzuca wszystkie porażki na innych. Jest neurotyczny, setki razy się mylił i niepotrzebnie nas straszył, ale nie potrafimy go zwolnić. Potrafi nam zatruć życie - i przeważnie to robi.

Badacze umysłu od tysięcy lat opisują metody pozbycia się tego natręta. Ale, że większość z nas spędza z nim całe swoje życie, to nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, co oznacza wyświechtane i nieskuteczne zalecenie "pozbądź się ego" opisywane w przeróżny sposób w dawnych księgach. To tak, jakby rybie tłumaczyć jak to jest bez wody. Nie do ogarnięcia, dopóki się nie sprawdzi doświadczalnie. Podobnie nie da się słowami opisać smaku czekolady - trzeba jej spróbować.

I właśnie niektóre substancje psychoaktywne potrafią wyłączyć kierownika projektu z taką łatwością, jak wyłączenie światła przełącznikiem. A raczej włączenie światła. To bardzo cenne wrażenie widzieć, słyszeć, czuć, ale bezpośrednio - bez pośrednictwa pana kierownika. Niby wszystko tak samo, ale tak bardzo inaczej.

Być może dlatego tak często uciekamy do alkoholu. Tyle, że on zmienia kierownika projektu w innego - czasem wyluzowanego, czasem beztroskiego, a czasem agresywnego. Wyłącza kierownika razem z wyłączeniem naszej pamięci.

W świecie starożytnym przez dwa tysiące lat odbywał się cykliczny festiwal letni - taki ichni Open'er - zwany misteriami eleuzyjskimi. Złazili się tam ludzie z odległych storn, by po wypiciu magicznego napoju Asteriksa pobyć przez chwilę bez kierownika projektu. Niektórzy twierdzą, że to właśnie regularne wysyłanie kierownika projektu na postojowe spowodowało taki rozkwit nauki i sztuki w tamtym czasie. I jak to zawsze bywa, imperia nie lubią ludzi, którzy wiedzą, że można żyć bez kierownika. Podobnie więc jak Imperium Amerykańskie pozbyło się psychodelików - u siebie i wprowadzając legislacje na całym świecie - gdy zaczęły on zagrażać prowadzonej wojnie w Wietnamie, tak Imperium Rzymskie rozgoniło misteria eleuzyjskie. Bo najgroźniejszym efektem ubocznym poczucia choćby przez moment braku kierownika projektu jest pokojowe nastawienie i bliskość, naturalna życzliwość wobec ludzi, zwierząt, roślin, a nawet materii "nieożywionej". Czy może być dla Imperium ktoś groźniejszy, od tego, który ma przeciwciała na wirusa "dziel i rządź"?

© Igor Bokun, lipiec 2020 ClearMind.pl