Nieustraszony pokój

2020-07-13
Nieustraszony pokój

Mówi się, że strach i chciwość nami rządzą, ale ze względu na genetycznie zakodowaną inklinację negatywną (większe zwracanie uwagi na zdarzenia negatywne) to strach ma największy wpływ na nasze życie. On określa, co możemy zrobić, a gdzie nie możemy się posunąć. Wyznacza granice naszego życia, naszego rozwoju. Panicznie boimy się tego, że nie jesteśmy idealni, więc będziemy maskować nasze niedociągnięcia wiedzą i oczytaniem, a czasem arogancją. Panicznie boimy się śmierci naszej i bliskich, więc wprowadzamy absurdalne prawa i zasady chroniące życie, w których efekcie nasze dzieci nie mogą już zażywać swobody i zabawy, jak to było jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej. Wolimy pozornie bezpieczne więzienie od rzekomo przerażająco niebezpiecznego życia, a efekt tego miotania się jest odwrotny do zamierzonego.

Z tego powodu podstawowym narzędziem manipulowania ludźmi jest strach. Nawet powierzchownie pozytywny przekaz reklamy kosmetyków niesie za sobą strach. Jeśli nie kupisz najnowszego kremu, będziesz stara, brzydka i nieatrakcyjna - żaden facet nie będzie cię chciał. To przerażająca myśl. Jeśli nie zmienisz samochodu na najnowszy, mimo że obecny jest sprawny i w całości spłacony, będziesz uznany za fajtłapę i nieudacznika, na którego żadna kobieta nie zwróci uwagi. To przerażająca myśl.

Rozpracujmy zatem strach. Najpierw warto zwrócić uwagę na dwa mechanizmy:

  1. Tak naprawdę boimy się naszego UCZUCIA lub ODCZUCIA w ciele. To nie utrata pracy nas przeraża, a przytłaczające uczucie - co będzie dalej? Jak sobie poradzimy? To nie myśl o wystąpieniu publicznym nas przeraża, a perspektywa przeszywającego uczucia wstydu przechodzącego jak fala po całym ciele, a po twarzy w szczególności, gdy powiemy coś głupiego, albo zgubimy wątek. Zdarzenia i osoby są tylko pretekstami. Boimy się uczuć i odczuć. Tych fal energii psychicznej, które stale przechodzą przez nasze ciała i głowę.
  2. Chodzi zawsze o NASZE uczucia/odczucia. Nie jest problemem, że nasz partner jest zazdrosny. To, co nas boli, to poczucie winy lub inne uczucie, które się pojawia w reakcji na zachowanie partnera. Nie jest problemem nasz nieprzewidywalny szef, który może nas w każdej chwili zwolnić. Nie boimy się szefa, a naszego uczucia bezradności będąc bez pracy. Gdy uda się nam przenieść uwagę z innej osoby na nas, to już tylko krok od uzdrowienia. Jeśli będziemy widzieć dyskomfort po drugiej stronie, to nie ma nadziei na poprawę. Krytyczne spojrzenie na siebie jest niełatwe i jak mawiał fachowiec od uzdrawiania "źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz!"

Podsumowując: zwróćmy uwagę na NASZE UCZUCIA i ODCZUCIA, których się boimy. To są nasze wewnętrzne demony, które prawdopodobnie w 100% rządzą naszym życiem.

Na zachodzie ze wszystkim się walczy. Z wewnętrznymi demonami, z bezrobociem, z kryzysem, z kleszczami i stonką ziemniaczaną, z odmiennościami seksualnymi i osobami o odmiennych poglądach politycznych. Kilka tysięcy lat stosowania walki nadal nie nauczyło nas, że jest ona nieskuteczna. Jeden zwalczony i ucięty łeb hydry odrasta w siedem. Ale jest też inna metoda - nasze demony można ugościć, zaznajomić się z nimi, nakarmić ich ciekawość i w ten sposób zamienić w niegroźnych, a nawet pomocnych towarzyszy. Można zacząć w pełni przeżywać te emocje i odczucia, które dotychczas odpychaliśmy. Przestać je panicznie odpychać i wypierać. To prawdopodobnie jedyna droga do wolności.

Jak to zrobić? Rozluźnić się, gdy pojawi się strach i przyglądnąć się mu z zainteresowaniem. Dać się mu przelecieć. Jaki dokładnie jest? W której części ciała się objawia? Jaką ma dynamikę przychodzenia i odchodzenia? Nic więcej. Całe życie można radykalnie odmienić na lepsze stosując tę jedną metodą. Nazywam ją metodą przecinania napięć i uważam, za najcenniejszą wiedzę, na jaką w życiu natrafiłem. Jej prostota i skuteczność zadziwiają mnie co dzień.

Efektem stosowania tej metody jest czasem stopniowe, a w innych przypadkach bardzo szybkie oswajanie się ze strachem. W coraz to nowych obszarach życia pojawia się nieustraszony pokój, a z nim dziecięca radość i wzmożona kreatywność. No bo skoro każdą emocję i odczucie w ciele można ugościć spokojnie, z uwagą, bez stresu, jak starego znajomego na herbatkę, to stajemy się niezniszczalni. Niepokojąca emocja niczym złodziej, który wszedł do pustego pokoju, pobędzie, porozgląda się i wyjdzie. I to jest wolność!