Nawróć się!

2020-09-22
Nawróć się!

Córa pochwaliła się, że ma w szkole zajęcia z bezpieczeństwa. Poprosiłem więc ją o szkolną definicję.

"Bezpieczeństwo rozumiane jako brak zagrożeń oznacza pewien stan, w którym komuś (człowiekowi, rodzinie, państwu, itp.) nic nie grozi. Z drugiej strony każda jednostka musi stale podejmować działania czy starania, aby eliminować istniejące albo potencjalne zagrożenia. a tym samym zapewniać sobie bezpieczeństwo - jest to więc także nieustanny proces, aby ten stan utrwalić lub osiągnąć".

Cała nasza cywilizacja zmierza do bezpieczeństwa w oparciu o tę zasadę. Efekty widać gołym okiem: prowadzimy wojny prewencyjne zabijając setki tysięcy niewinnych ludzi, bo myśleliśmy (błędnie), że Saddam ma broń masowego rażenia. Do wojen przyłączamy się ochoczo licząc na kontrakty w ramach tak zwanego offsetu - co ma nam zapewnić bezpieczeństwo ekonomiczne oraz sojuszników. Organizujemy największą w historii rewolucję społeczną i gospodarczą z powodu choroby zakaźnej która, choć na początku wydawała się groźna, po kilku tygodniach okazała się nie różnić znacząco od grypy. Prowadzimy wojnę ideologiczną z homofobią lub tęczową zarazą, bo na samą myśl o przeciwniku odraza i zimny pot oblatują nasze plecy. Stopniowo, ale konsekwentnie odgradzamy nasze dzieci przed realnym światem, by uchronić je od niebezpieczeństw. Nie mogą wychodzić ze szkoły do sklepiku, nie mogą na zajęciach WFu skakać przez skrzynię, wracając ze szkoły nie mogą wchodzić do rzeczki. Nie mamy jednak oporów, by dzieci torturować zapędzając do szkoły na lekcje po ciemku o 7:00 obciążonych dziesięciokilowym plecakiem. To w imię ich bezpiecznej przyszłości.

Definicja bezpieczeństwa, której dzieciaki uczą się w szkole jest w istocie definicją paranoi lub doskonałą definicją samsary - świata wypełnionego ciągłym cierpieniem. Jest przepisem na piekło doskonałe. Czy naprawdę trzeba wiele wysiłku, by dostrzec jaki jest efekt tego zmierzania w kierunku bezpieczeństwa? Ile jeszcze trzeba ludobójstwa, przemocy i podziałów, by dostrzec, że problem tkwi w samej definicji? Jest to problem fundamentalny, idziemy w całkowicie błędnym kierunku. Indiańska mądrość mówi, że możemy zapewnić sobie komfort na dwa sposoby: albo nogi ochronić skórą nosząc mokasyny, albo cały świat wyłożyć skórą i chodzić boso. Jako społeczeństwo XXI w. wybraliśmy ten drugi kierunek.

Nasi przodkowie łowcy zbieracze poświęcali na "pracę" maksymalnie dwa i pół dnia w tygodniu. W bardziej przyjaznych klimatach pracowaliśmy w owych czasach dwie godziny dziennie. Pozostały dzień wypełniały przyjemności: kontakty z rodziną i przyjaciółmi, sztuka, zabawa. Dopiero około 10 tysięcy lat temu wymyśliliśmy wojny - w imię bezpieczeństwa.

Dziś potrafimy wstrzeliwać satelity w kosmos i prowadzić rozmowy on-line, ale na zapewnienie bezpieczeństwa ekonomicznego poświęcamy tak wiele czasu, że nie mamy siły i ochoty nawet na seks. Gdy bezpieczeństwo ekonomiczne osiągamy, to i tak mamy tak przeoraną głowę, że według badań za dziesięć lat jedna trzecia z nas będzie miała depresję. I nadal uważamy, że jaskiniowiec był głupolem, a my jesteśmy awangardą.

Cały świat krzyczy do nas "czas się nawrócić!" Nie, nie ganiać do kościoła szukając teraz tam bezpieczeństwa i polisy na życie wykupionej poprzez zaliczanie mszy oraz uiszczanie odpowiednich opłat. Nawrócić, czyli podjąć radykalną decyzję o zmierzaniu w przeciwnym kierunku. Silne postanowienie, że od dziś do końca świata zrobię co w mojej mocy, by przyjąć każdą niepokojącą emocję i nie odpychać, nie wypierać żadnej. Bo po bliższym przyjrzeniu staje się jasne, że nie boimy się wystąpień publicznych, a naszego poczucia wstydu na myśl o popełnieniu błędu i kompromitacji. Nie boimy się zwolnienia z pracy, a tego uczucia bezsilności i braku wartości. Nie boimy się męża, który nas bije, ale poczucia poniżenia i jednocześnie poczucia winy na myśl o odejściu od niego. Boimy się pewnych emocji i za ich nieodczuwanie jesteśmy gotowi zrobić wszystko - jeśli trzeba, to również zabijać innych ludzi lub zamienić siebie w psychiczne wraki.

Jak działa w praktyce "nawrócenie się" i droga w przeciwnym kierunku? Za każdym razem, gdy pojawia się w nas niepokojąca, niechciana emocja nie podejmujemy reakcji obronnej. W sposób otwarty i rozluźniony pozwalamy tej emocji "przelecieć nas". Z zainteresowaniem, z życzliwością obserwujemy co się dzieje w głowie i w ciele. Tak, jakbyśmy obserwowali niewinne igraszki dziecka. Nic więcej.

Jeśli będziemy robić to stale, przerażające emocje zaczną tracić swoją moc. Na początku będziemy się nieco obawiać, ale gdy ćwiczenie się pogłębi, zauważymy, że emocje są tylko ulotną energią, wibracją, ciekawym zjawiskiem psychicznym. Zaczniemy traktować przychodzącą emocję jak strego znajomego, który wpadł na herbatę. "O smutek, jaki przytłaczający, zapraszam. O zazdrość, jaka intensywna, kłująca, wejdź, wejdź". Ugościmy, pozwolimy pobyć, zobaczymy jak odchodzi. Na końcu najgroźniejsza emocja będzie jak złodziej wpadający przez okno do pustego mieszkania: wejdzie, pokręci się nieco skołowany i wyjdzie bez łupu.

W efekcie takiego treningu stajemy się nieustraszeni. Docelowo nic nie jest w stanie nas poruszyć i przestraszyć. Dopiero wtedy jesteśmy wolni. Jesteśmy w pełni gotowi na każdą ewentualność. Nie mając preferencji tak samo cieszymy się na dowolny rozwój wydarzeń.

Każde ugoszczenie niechcianych emocji powoduje wyzwolenie energii psychicznej. Objawia się to zwiększoną witalnością, radością, życzliwością, kreatywnością i fascynacją światem. Na myśl o bezpieczeństwie śmiejemy się do rozpuku. Przecież wiadomo, że wszystko jest tak nietrwałe i rozpada w tej samej sekundzie, w której powstało. Wspaniała kawa z ukochaną w te wakacje już nigdy nie wróci. Ten widok kwiatu nigdy się nie powtórzy. Ten zachód słońca jest jedynym i nigdy już takiego nie będzie. Nie ma bezpieczeństwa. Świat jest przerażający. Przerażająco piękny. Jest zabawą, tańcem bogów.

Nawróćmy się dziś, najwyższy ku**a czas! Szkoda życia na bezpieczeństwo!

Rigpa - Tulku Lobsang - polskie napisy

© Igor Bokun, wrzesień 2020 ClearMind.pl Grafika wykorzystana za zgodą ArtAruna www.artaruna.org