Niewyspane zmartwienia pracownika

(c) Igor Bokun ClearMind.pl
wrzesień 2020

Image

Dzisiejszą rzeczywistość charakteryzuje niespotykana wcześniej ilość zmartwień. Potencjalnie możemy zachorować, możemy stracić pracę lub być zmuszonymi do zwalniania. Potencjalnie przepisy mogą się zmienić z dnia na dzień, odcinając jednym ruchem całą gałąź gospodarki od klientów. W takich warunkach my pracownicy, menadżerowie oraz właściciele firm nie możemy sobie już pozwolić na nieznajomość zasad działania mózgu czy umysłu. Chcąc radzić sobie w tak nietypowych czasach, gdzie większość dramatu odbywa się w sferze potencjalnych zagrożeń, czyli w sferze mentalnej, psychicznej, musimy iść o krok dalej i zostać hakerami własnych umysłów. Firmy, które zrozumieją, że dobrostan mentalny pracownika to nie ciekawostka, a podstawa sprawnego funkcjonowania, przejdą przez kryzys i wykorzystają okazje, których zawsze jest wiele w historycznych momentach nieciągłości.

Przyjrzyjmy się bliżej mechanizmowi martwienia się. Gdy martwimy się, to wyobrażamy sobie niechciany, często przesadnie negatywny scenariusz. Nie mając odpowiedniego treningu mentalnego reagujemy emocjonalnie na stworzone przez siebie myśli inicjując reakcję orientacyjną. Pawłow nazywał ją reakcją „szto takoje” - co jest grane?. Występuje ona, gdy pojawia się nowa, nieznana sytuacja i reakcja orientacyjna motywuje organizm do podjęcia działania. To jakby wyjście ze stanu standardowego do stanu zaciekawienia, aktywności ze wzmożonego pobudzenia. Reakcja orientacyjna ma swoją cenę energetyczną i każdy z nas ma w ciągu dnia ograniczoną pulę reakcji, za pomocą których organizm jest motywowany do działania. Gdy wykorzystamy pulę, nie jesteśmy już w stanie dalej motywować się do działania – nawet jeśli okoliczności wymagają zdecydowanej akcji. Ogarnia nas apatia i życie przestaje być interesujące, przestaje mieć sens, dzieje się obok nas. To dlatego długotrwałe oglądanie telewizji jest takie męczące – powoduje wypalanie naszej cennej puli reakcji orientacyjnych na przeważnie całkowicie bezużyteczne pobudzenia.

Tak oto niszczymy sobie jakość dnia, ale okazuje się, że w efekcie i noc nie będzie łatwa. Gdy czarny scenariusz z naszych myśli się nie sprawdza, gromadzi się w nas pobudzenie emocjonalne. W sensie emocjonalnym oczekiwaliśmy, że coś złego się stanie, a się nie stało. Według teorii śnienia Joe Grifinna takie niespełnione, naładowane emocjonalnie oczekiwanie musi zostać rozładowane podczas snu w formie marzenia sennego, śnienia. Jako, że spodziewaliśmy się czegoś strasznego, sen przeważnie jest koszmarem, za pomocą którego w formie alegorycznej, zmienionej, nasz mózg „domyka” czarną myśl generując straszną scenę. Rynek miał się według nas zawalić, więc śnimy o walącym się gmachu, który zasypuje nas gruzem. To rozładowywanie napięć podczas śnienia można zaobserwować w postacie specyficznej aktywności mózgu zwanej „PGO spikes”. Neurony wystrzeliwują na konkretnej ścieżce przebiegającej przez most Varola i dalej w kierunku ciał kolankowatych do płata potylicznego. I znowu pula tego typów neuronalnych wystrzałów jest ograniczona, a gdy ją przekroczymy podczas intensywnego śnienia, rano budzimy się bez motywacji. Brak chęci działania powoduje, że życie traci dla nas sens. To z kolei napędza błędne koło, bo nie dość, że otoczenie jest pełne potencjalnych zagrożeń, to jeszcze nie wyspaliśmy się i zaczynamy kolejny dzień w kiepskiej formie. Pewnie szef nas zwolni! I tak w koło.

Im więcej zmartwień w ciągu dnia, tym dłuższa staje się faza snu zwana REM, podczas której śnimy. Jednocześnie krótszy jest czas snu głębokiego, podczas którego ma miejsce leczenie i regeneracja organizmu. Na dodatek w fazie REM śpimy płytko i łatwo możemy się wybudzić. Co ciekawe nowoczesna wiedza o układzie nerwowym jest zgodna z opinią tradycji duchowych wschodu, gdzie od wieków w ramach tzw. jogi snu i śnienia twierdzi się, że najkorzystniej jest, gdy mało lub w ogóle nie śnimy podczas snu. Faza snu głębokiego ma wysoki status.

Teoria śnienia Griffina wyjaśnia dlaczego ludzie z depresją mają tak długie i intensywne sny, oraz dlaczego budzą się niewyspani. Pobudzenie emocjonalne związane z ciągłym martwieniem się w ciągu dnia wymaga długiej fazy czyszczenia podczas śnienia, zmniejszając czas na odżywczy sen głęboki oraz powodując apatię po przebudzeniu.

Samo zrozumienie sposobu funkcjonowania naszego układu nerwowego i mechanizmu śnienia daje nam silne narzędzie. Wiedza sama w sobie ma moc uzdrawiającą. Dowiadujemy się, że:

  • duża ilość intensywnych snów jest dla nas sygnałem przeciążenia w ciągu dnia,
  • otrzymujemy solidne, naukowe wyjaśnienie i motywację, by bardziej dbać o jakość i długość snu.

Przystępna wiedza na ten temat jest słabo dostępna i rolą organizacji przyszłości jest dostarczenie jej pracownikom oraz menadżerom.

Nie zmienimy nagle świata i otoczenia biznesowego. Prawdopodobnie będzie on jeszcze bardziej złożony i nieprzewidywalny. Możemy jednak zhakować nasz umysł i spowodować, by mózg nie był przeciążany reakcjami orientacyjnymi. Możemy przejść przez potencjalnie bardzo niebezpieczne sytuacje niczym mnich zen - spokojnie, pewnie, bez zachwiania, stale przebywając w nieskończenie cienkiej przestrzeni pomiędzy emocjami negatywnymi a pozytywnymi zwanej drogą środka. Zwykły menadżer martwi się i huśta emocjonalnie pomiędzy strachem a euforią. Zwykły menadżer nawet nie wie, że pomiędzy byciem zadowolonym i byciem niezadowolonym jest jeszcze trzeci, potężny stan. I nie jest to stan bycia „średnio zadowolonym”, a coś całkowicie innego. Wyszkolony mentalnie menadżer analizuje możliwe scenariusze i spokojnie wybiera najlepszy. Nie jest to jednak chłodna analiza spowodowana wyparciem emocji, a analiza mądra spowodowana wyjątkową równowagą emocjonalną. Decyzje podjęte w tym stanie są zaskakując trafne.

Dolina Krzemowa w Ameryce jest symbolem nowoczesnych technologii. Niektórzy twierdzą, że jej symbolem jest garaż Davida Packarda w Palo Alto, który w 1938 roku rozwijał w nim oscylatory będące początkiem firmy Hewlett-Packard. Bardzo okrągło licząc w Dolinie Krzemowej w ciągu 100 lat badań osiągnęliśmy fascynujący poziom zrozumienia świata fizycznego. Zrozumienie to pozwala nam komunikować się bezprzewodowo, latać w kosmos, organizować konferencje on-line.

Podobna "dolina" istnieje na Wschodzie. To dolina metodycznych badań nad umysłem i ludzkimi emocjami. Tu - również bardzo zgrubnie szacując - inżynierowie umysłu od 2500 lat poszerzają zrozumienie działania umysłu oraz testują liczne, niektóre bardzo skuteczne techniki jego doskonalenia, hakowania. Dopiero od niedawna, może dekady, dwóch, mamy wśród nas, ludzi Zachodu, łączników, którzy wyrośli w kulturze zachodniej, ale gruntownie poznali i przyswoili wiedzę na temat umysłu z doliny Wschodu. Dopiero teraz mamy drugą falę świetnej jakości tłumaczeń rozległej literatury, w szczególności tybetańskiej. Dopiero teraz widzimy, że nie jest to marginalna wiedza przydatna dla pustelników medytujących nago w górskich jaskiniach, a fundametalna, bardzo zaawansowana i praktyczna technologia umysłu.

Talleyrand mawiał "to gorzej niż zbrodnia, to błąd". Uważam, że poważnym błędem biznesowym jest nieskorzystanie z wiedzy Wschodu. Szczególnie, że najnowsze zachodnie badania dotyczące układu nerwowego potwierdzają obserwacje naukowców ze wschodniej Doliny Krzemowej umysłów. Połączenie najlepszego w czym jest Zachód, z najlepszymi osiągnięciami Wschodu w zakresie zrozumienia i doskonalenia umysłu pozwoli nam w pełni rozwinąć skrzydła. Dzisiaj nie stać na na ignorowanie tak cennej wiedzy.

Literatura:

  • "Why we dream: The definitive answer" - Joe Griffin, Ivan Tyrrell
  • "How to lift depression ... Fast (The Human Givens Approach Book 1" - Joe Griffin, Ivan Tyrrell